Witaj, zaloguj się tutaj
jeżeli nie masz jeszcze konta
Zaproś swoich znajomych do
i zbieraj punkty na swoim koncie

akceptujemy:

Komentarz

Cukiernia 2009
2009-09-15

Siatkówka
dlk

W niedzielny wieczór poczułem nieodpartą potrzebę, by sprawdzić na regionalnej kablówce prognozę pogody. Nie zdarza się to znów tak często, niemniej, gdy tylko taki imperatyw da o sobie znać, zerkam na stosowny pasek informacyjny rzeczonej stacji i w (góra) dwie minuty moja ciekawość zostaje zaspokojona. Tym większe było więc me zdziwienie, gdy, poczyniwszy odpowiednie kroki, ujrzałem tamże sunący niespiesznie komunikat, wielką czcionką obwieszczający - PILNE: POLSCY SIATKARZE MISTRZAMI EUROPY. I tak jakieś pięć minut (tyle wytrwałem) na okrągło, bez przystanku. Pierwsza myśl: dlaczego to takie pilne? Przecież napisane jest wyraźnie - że są już tymi mistrzami; to co, za chwilę mogą przestać nimi być? Potem już tylko złość, że trza walczyć z lenistwem i szukać prognozy gdzie indziej. Jest stacja ku temu specjalnie wydzielona, ale powiedzcie sami, co mnie obchodzi temperatura w Tunisie czy zapowiadane opady w Ułan Bator?

No więc (podobno nie należy w ten sposób rozpoczynać zdania) polska reprezentacja wygrała Mistrzostwa Starego Kontynentu. Historyczna chwila. Epokowy triumf. Ogromny sukces. Gruszka MVP. Premier Donaldo zaprasza na śniadanie. Będzie konsumpcja i gratulacje. I feta będzie, na Placu Defilad. To i może defilada też będzie. Odkryty autobus? Baloniki, konfetti? Niech żyje bal i myśl taktyczna Castellani'ego! Pięknie. Chyba łza w oku winna mi się zakręcić.

Ech, jakoś nie chciała. Czuję się jak barbarzyńca, gdyż nie podzielam ogólnej euforii narodu oraz kiedy uświadomię sobie, jak niewiele obchodzi mnie męska siatkówka. Ot, pewnie tyle, co niejaki Kubica Robert tudzież obróbka skrawaniem. Niestety, ta siatkówka jest strasznie nudna, pachnie plażą i złocistym browarem na kilometr. A ci złoci chłopcy tacy wymuskani, te ich sarnie nóżki takie gładkie i czyste. I jeszcze fryzury z przedziałkiem, gdzieniegdzie. I oblicze Gruszki - jakże on się cieszył, jakże cudnie uśmiechał, doprawdy, wszystko to takie słodkie, polane lukrem i miodem. No naprawdę, cukiernia jakaś. Dobrze, że na reprezentację żeńską można spojrzeć z większą przyjemnością, acz - co oczywiste - nie ze sportowych względów. Chociaż i to nie, bo przed oczami staje pani Świniewicz, płaska i żylasta okrutnie, niczym stek z supermarketu. Wróć, korekta - jest nadzieja jednak, ta dama bowiem zakończyła już, zdaje się, reprezentacyjną przygodę i nie będzie straszyć miłośników siatkówki oraz mnie ze szklanego okienka.

Aby skomentować musisz być zalogowany
 

Brak komentarzy



Dodaj do:



r e k l a m a
         Regulamin                   O firmie                   Kontakt                   Reklama                            
© 2008 Sportfans. All Rights Reserved.
powered by Quadromedia