Komentarz
 |
Polskie kluby grają dalej |
2010-07-23 |
 |
Piłka nożna |
|
Wszyscy nasi przedstawiciele w europejskich pucharach przeprnęli drugą rundę kwalifikacyjną. Jednakże jeśli chodzi o styl to możemy być usatysfakcjonowani tylko tym co zaprezentowała Wisła Kraków. Lech Poznań i Ruch Chorzów musiały się solidnie namęczyć by wyeliminować niżej notowane zespoły z Azerbejdżanu i Malty, czyli "europejskich potęg".
Kibice w Poznaniu chyba z niedowierzaniem oglądali środowe spotkanie ich ulubieńców. Miał być spacerek, a wyszedł z tego prawdziwy dreszczowiec. Oglądając pierwszy kwadrans spotkania można było dojść do wniosku, że strzelenie pierwszego gola przez Kolejorza to tylko kwestia czasu. Azerowie przetrwali jednak oblężenie bramki, a ich akcje ofensywne przyjmowały coraz groźniejszą postać. Kiedy wszyscy na stadionie wyczekiwali już końcowego gwizdka, dopiero co wprowadzony na boisko jeden z napastników przyjezdnych uciszył obiekt przy Bułgarskiej. 1:0 dla Interu Baku i mieliśmy dogrywkę. Przez te dodatkowe pół godziny żadnej ze stron nie udało się przypieczętować awansu i stało się jasne że dwumecz rozstrzygną karne. Potrzebnych było aż jedenaście kolejek, ale najważniejsze, że to polska drużyna awansowała dalej. Bohaterem został Krzysztof Kotorowski - 3 obronione karne i jeden strzelony. Lech gra dalej, ale po tym co pokazali bardzo trudno o optymizm. Mistrz Polski ma zdecydowanie za krótką ławkę rezerwowych i jeśli chce awansować do grupowej fazy LM trzeba będzie pomyśleć nad wzmocnieniami.
Wczoraj swój mecz rozegrała także Wisła Kraków. Po pierwszym wygranym na Litwie 2:0 Biała Gwiazda rozgromiła FKL Szawle 5:0. Co prawda przeciwnikod piętnastej minuty grał w dziesiątkę, po czerwonej kartce dla jednego z Litwinów. Nie zmienia to jednak faktu, że Wiślacy zrobili to co do nich należało - dobili rywala nie pozostawiając im żadnych złudzeń. Cieszy powrót i coraz dłuższe występy Łukasza Garguły. Do pełni formy droga jeszcze daleka, ale najważniejsze że ze zdrowiem wszystko w porządku.
Kompromitacja - tak w jednym slowie można opisac to co zdażyło się wczoraj przy ul. Cichej. Chorzowianie wywalczyli awans dzięki bramce strzelonej na wyjeździe bo na własnym boisku już ta sztuka się nie udała. Po prostu wstyd. Z całym szacunkiem do Malty, ale wyspa ta pochwalić sie może tylko walorami turystycznymi. Nigdy nie było to mocarstwo piłkarskie i jestem pewien, że nigdy nie będzie, toteż zobowiązuje Sobiecha i resztę by nastrzelać im bramek i poczuć się lepiej psychicznie. Kolejnym rywalem Ruchu będzie Austria Wiedeń i musze szczerze przyznać, ze nie wierzę w awans podopiecznuch Fornalika.
Czy nasz futbol upadł aż tak nisko. Przed MŚ 0:6 z Hiszpanią, teraz słabe występy naszych klubów. Wydaje się, że gorzej być nie może. W kolejnych rundach rywale będą już mocniejsi. Jak już wspomniałem Ruch zagra z Austrią, Lech wylosował Spartę Praga, Wisła powinna poradzić sobie z azerskim Karabach Agdam. Do gry włączy się także Jaga z Białegostoku, która zagra z greckim Arisem Saloniki.
Pozostaje mi tylko życzyć powodzenia, albo inaczej życzyć uniknięcia kompromitacji.
Aby skomentować musisz być zalogowany
Brak komentarzy
|